<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Wycig Pokoju 1954"> 
<author_1=Zb. K. Rogowski>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="6">
<date=1954-06-13>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Na starcie Ostrym na eraniu, gdy miaem ruszy do walki z najlepszymi amatorami Europy, trema cisna mi serce. Na szczcie szybko pierzcha. Z du pewnoci siebie pokonywaem pierwsze kilometry na trasie gigantycznego Wycigu. Jadc w pynnej grupie o dwie minuty za czowk, prbowaem si nawet urwa, lecz czujni rywale w por likwidowali moje zapdy. Przed samym stadionem poderwaem si do finiszu. Nie wyszed mi jednak wira, na skutek czego przewrciem si, tracc drogocenne sekundy. W efekcie zajem rekordowo dalekie, bo a... 91 miejsce. Cho zaczo si pechowo, daleki byem od rozpaczy. Kraksy i niepowodzenia dowiadczone w ubiegych latach na szosach Polski, NRD i CSR dostatecznie mnie zahartoway.
Do odzi jechao mi si znacznie lepiej. 30 km po starcie uciekem z grup 9-ciu kolarzy (w tym 3 Polakw). Rower zaczyna mi smakowa po dawnemu, lecz... los najwyraniej zadrwi sobie ze mnie. Przed odzi zapay mnie kurcze. Chcc nie chcc musiaem zej z roweru i rozmasowa nogi. Gdy po dwch minutach skoczyem zabieg, czowka bya daleko w przodzie. Nie rezygnujc z walki goniem uciekinierw wesp z Ostergaardem, ktry odpad z czoowej grupy. Ju tylko 200 m dzielio nas od czowki, gdy Duczyk osab zupenie...
Kilometr przed met poderwaem si do finiszu i na stadion dzki wpadem jako czwarty, mijajc ostronie fatalne miejsce, gdzie w ub. r. niefortunnie upadem, grzebic szanse na zwycistwo.
Druyna polska odniosa rzadko notowany sukces: wygralimy etap indywidualnie i druynowo. Na pierwszym, drugim i czwartym miejscu znaleli si kolarze polscy. Tryumf dzki potwierdzi klas Polakw ku niemaemu zdziwieniu wielu zawodnikw zagranicznych...
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
